Polski rynek telekomunikacyjny jednym z najbardziej konkurencyjnych w Europie. Nowe obowiązki i koszty ograniczają inwestycje operatorów

    0
    18

    Brak stabilnych i przewidywalnych źródeł finansowania, duża konkurencyjność oraz liczne obowiązki regulacyjne – to największe wyzwania, przed którymi stoi polski rynek telekomunikacyjny. Zdaniem jego przedstawicieli obowiązki nakładane na operatorów i innych graczy oznaczają dla nich dodatkowe koszty, co z kolei oznacza mniejsze możliwości finansowania inwestycji, np. w infrastrukturę czy cyberbezpieczeństwo. To może wpływać na ograniczenie rozwoju całego sektora.

    Kilka ostatnich lat uświadomiło wszystkim, że telekomunikacja jest krwiobiegiem polskiej gospodarki, cyberbezpieczeństwa i usług świadczonych zarówno dla klientów w segmencie masowym, jak i biznesowym. Jako rynek potrzebujemy stabilnej i przewidywalnej legislacji, którą nie będziemy zaskakiwani, która będzie tworzona w pełnym dialogu z rynkiem, żeby zrozumieć jego możliwości i to, do czego aspiruje w kwestii świadczenia usług – mówi agencji Newseria Andrzej Abramczuk, przewodniczący Rady Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

    Jak wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), wartość rynku telekomunikacyjnego w 2024 roku wyniosła 44,4 mld zł. To wzrost o 2,9 proc. w porównaniu do 2023 roku. Na koniec grudnia 2024 roku do rejestru przedsiębiorców telekomunikacyjnych (RPT) wpisanych było 3658 podmiotów. W porównaniu do 2023 roku liczba ta zmniejszyła się o 163.

    – Na naszym rynku brakuje też stabilnych i przewidywalnych źródeł finansowania. Pamiętajmy, że jest to rynek, który prawie w 100 proc. jest prywatny. Obecnie jest on najbardziej konkurencyjny w Europie, a ceny, które oferujemy za nasze usługi, są jednymi z najniższych w Europie – mówi Andrzej Abramczuk.

    Raport „Rynek telekomunikacyjny w Polsce. Między regulacją, globalną konkurencją i wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa”, przygotowany przez firmę Arthur D. Little na zlecenie Rady Telekomunikacji i Cyfryzacji Konfederacji Lewiatan, wskazuje, że od wielu lat Polska plasuje się wśród rynków o najniższym średnim przychodzie na użytkownika (ARPU) z usług internetu stacjonarnego w UE. Wynosi on 17,3 euro po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej. Niższe wskaźniki notują tylko Węgry i Rumunia.

      Mali i średni przedsiębiorcy zaczynają nieco więcej inwestować. Mimo to nastroje wśród nich nie są najlepsze

    Średnia marża EBITDAaL polskich operatorów wynosi około 27 proc., podczas gdy na przykład we Francji sięga 38 proc., a w Niemczech – 41 proc. To się przekłada na wyzwania związane z pozyskiwaniem finansowania na inwestycje – potencjał inwestycyjny firm z sektora zależy bowiem od osiąganych wyników finansowych. Zależy od niego także jakość świadczonych usług i dostarczanej infrastruktury.

    – Połączenie tych wszystkich elementów skutkuje tym, że każda legislacja, która jest na nas nakładana, powoduje pewien koszt – czasami bardzo znaczący, niekiedy być może niższy. Jednak to operator z wypracowanych przez siebie zysków musi go pokryć. W tym momencie należy wskazać na potrzebę znalezienia stabilnego i zrównoważonego źródła współfinansowania ponoszenia tych kosztów przez państwo, które tworzy prawo lub wdraża legislację z poziomu Unii Europejskiej – wyjaśnia przewodniczący Rady KIGEiT.

    Jak wynika z raportu Arthur D. Little i Konfederacji Lewiatan, polscy operatorzy ponoszą koszty związane m.in. z prawem do korzystania z częstotliwości i opłatami telekomunikacyjnymi. W 2024 roku z tytułu wdrożenia Prawa komunikacji elektronicznej (PKE) i ustawy o zwalczaniu nadużyć w komunikacji elektronicznej (UZNKE) ponieśli łączne koszty w wysokości 183,9 mln zł. W latach 2017–2024 dochody UKE z tytułu opłat od operatorów wzrosły o ok. 160 proc., podczas gdy wartość rynku zwiększyła się o ok. 12 proc.

    Bez zapewnienia stabilnego źródła finansowania, oczywiście wspieranego także na rynku komercyjnych finansowań, trudno będzie mówić o tym, żeby rynek w dalszym ciągu rósł i był konkurencyjny, zwłaszcza w stosunku do globalnych graczy, typu hiperskalerzy. Poprzez naszą infrastrukturę, którą wybudowaliśmy w dużej części z prywatnych inwestycji, po części ze wsparciem funduszy europejskich, zapewniamy naszym klientom bardzo dużą liczbę usług oferowanych przez hiperskalerów, a ich poziom partycypacji w naszych usługach i infrastrukturze jest bardzo niski – podkreśla Andrzej Abramczuk.

    Giganci technologiczni, tacy jak Google, Meta, Apple, Amazon czy Microsoft, zaczęli sukcesywnie wchodzić w usługi oferowane tradycyjnie przez operatorów telekomunikacyjnych (np. komunikatory), a streamingowe usługi wideo stały się alternatywą dla telewizji dostarczanej w sieciach operatorów. Rozwój platform chmurowych sprawił, że koncerny technologiczne przejęły także część ich usług w zakresie przechowywania, przetwarzania i przesyłania danych. Big techy nie podlegają sektorowym opłatom infrastrukturalnym, a ich główne zobowiązania fiskalne sprowadzają się do podatków ogólnych, w tym m.in. VAT-u, CIT-u, czy od VOD.

      System antydronowy SAN ma być gotowy za 18 miesięcy. Budowa przyspieszy dzięki pieniądzom z SAFE

    – Od wielu lat na poziomie europejskim, ale też krajowym, rozmawiamy o wsparciu inwestycji w rozbudowę infrastruktury telekomunikacyjnej przez dużych hiperskalerów i dostawców contentu. Te rozmowy się toczą latami, natomiast na razie nie przyniosły żadnego satysfakcjonującego zakończenia dla rynku infrastruktury – podkreśla ekspert KIGEiT.

    UKE podaje, że na inwestycje telekomunikacyjne w 2024 roku w Polsce przeznaczono 9,5 mld zł. To o 14,3 proc. mniej niż w 2023 roku. Z tej kwoty 8,3 mld zł (86,8 proc.) stanowiły wydatki na infrastrukturę. Eksperci wyjaśniają, że spadek nakładów inwestycyjnych nie wynika z braku potrzeby rozwoju, ale właśnie m.in. z presji kosztowej nowych obowiązków regulacyjnych.  

    – Gdybyśmy w rozsądnej perspektywie nie doszli do porozumienia dotyczącego zasad współfinansowania dalszego rozwoju infrastruktury i finansowania nakładów, które muszą ponieść operatorzy na cyberbezpieczeństwo, interoperacyjność i inne podobne kwestie, prawdopodobnie rozwój i tak by nastąpił, ale najistotniejszy jest czas – uważa Andrzej Abramczuk. – Potrzebujemy, żeby to się wydarzyło w przewidywalnym, dość krótkim czasie, bo tylko wtedy mamy szansę wygrać konkurencyjnością naszych usług z innymi dużymi, międzynarodowymi podmiotami. Bardzo bym zabiegał o to, żeby w pierwszej kolejności skupić się na mechanizmach współfinansowania, przejrzystych i bardzo konkurencyjnych, które pozwolą na finansowanie obowiązków nakładanych na operatorów.

    Przykładem obciążeń w sektorze telekomunikacyjnym są kwestie ochrony klienta. W analizie Arthur D. Little wykazano, że przeciętny europejski operator w związku z tą kategorią podlega obowiązkom w 34 obszarach regulacyjnych.

    – Jeżeli spojrzymy na katalog nowych przepisów, które w ciągu ostatnich kilku lat weszły w życie, to są wśród nich przepisy związane z cyberbezpieczeństwem, czyli słynna ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Obejmuje on nie tylko operatorów, ale też kilkanaście innych sektorów, które do tej pory nie były regulowane – wymienia ekspert. 

    Ustawa ta wdraża do polskiego prawa unijną dyrektywę NIS 2. Wprowadza m.in. podział na podmioty kluczowe i ważne, działające w strategicznych sektorach państwa, takich jak energetyka, transport czy bankowość. Będą one musiały wdrożyć rozwiązania techniczne i organizacyjne z zakresu cyberbezpieczeństwa, aby chronić swoje dane i infrastrukturę.

      Obniżenie zużycia energii w budynkach wymaga ogromnych inwestycji. To wpłynie na cały system elektroenergetyczny

    To są też nowe obowiązki w stosunku do relacji operator-klient, różnego rodzaju ograniczenia w sposobie dostarczania czy komunikowania swoich usług, chociażby w sprzedaży tzw. door-to-door. To wszystko wymaga po stronie każdego z oferentów takich usług, po pierwsze, systemowego dopasowania się, zmienienia swoich wewnętrznych regulacji, ale także stałej i stabilnej polityki długoterminowej związanej z ich rozwojem. To wszystko jest związane z dodatkowymi kosztami – zaznacza  przewodniczący Rady Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

    Jak wynika z najnowszych danych GUS, w okresie styczeń–kwiecień 2026 roku za usługi informacyjno-telekomunikacyjne Polacy płacili o 3,9 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

    Poprzedni artykułRosną wymagania wobec firm z branży opakowań. To nie tylko efekt nowych przepisów, ale też presji konsumentów
    Następny artykułAI i biotechnologia dla rolnictwa. Konkurs dla start-upów pokazał kierunki rozwoju sektora agritech [DEPESZA]